Gdy ktoś pyta mnie, od kiedy tworzę, nie potrafię podać konkretnej daty. Mam wrażenie, że rękodzieło było obecne w moim życiu od zawsze. Nie pojawiło się nagle jako pomysł na firmę. Dorastało razem ze mną.
🧵To wszystko zaczęło się dużo wcześniej...
Towarzyszyło mi od najmłodszych lat. Dorastałam w domu, w którym szycie, szydełkowanie i robienie na drutach były częścią codzienności.
Babcia szyła dla swoich klientek. Mama dziergała swetry na zamówienie. A ja siedziałam obok i z ogromną ciekawością patrzyłam, jak z pozornie zwyczajnych materiałów powstają rzeczy,
które później komuś służyły i sprawiały radość.
Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że to wszystko zostanie ze mną na zawsze. Dziś wiem, że uczyłam się wtedy czegoś znacznie więcej niż szycia czy szydełkowania.
Uczyłam się cierpliwości, szacunku do materiału i tego, że rzeczy naprawdę wartościowe nie powstają w pośpiechu.
Nigdy nie planowałam zostać właścicielką pracowni.
Po prostu przez całe życie tworzyłam.
Najpierw dla siebie.
Później dla rodziny.
Dla znajomych.
Aż w końcu odważyłam się tworzyć także dla innych.
🧵Tak rodzą się moje pomysły
Do dziś niewiele się zmieniło.
Najbardziej lubię moment, kiedy pomysł dopiero się rodzi. Nie przy komputerze. Nie na kartce. Najczęściej wtedy, gdy stoję wśród tkanin, dotykam kolejnych materiałów albo wybieram włóczkę. Wystarczy kolor, faktura lub jeden detal, żeby w głowie pojawił się nowy projekt.
Nie przywiązuję się do jednej techniki. Jeżeli pomysł najlepiej zrealizować szydełkiem – sięgam po szydełko. Jeżeli potrzebna jest maszyna do szycia – siadam do maszyny.
Innym razem wybieram haft lub druty. Najważniejszy nie jest sposób wykonania, ale to, żeby gotowy przedmiot był dokładnie taki, jaki sobie wyobraziłam.
🧵Nie lubię kompromisów w tworzeniu
Nie lubię pośpiechu i nie umiem tworzyć „na akord”. Zdarza się, że pruję gotową pracę, poprawiam drobiazg albo odkładam projekt na kilka dni, żeby spojrzeć na niego świeżym okiem.
Dla niektórych to strata czasu. Dla mnie to naturalna część tworzenia.
Często słyszę pytanie, skąd biorę cierpliwość. Nigdy nie umiem na nie odpowiedzieć. Dla mnie poprawienie czegoś po raz kolejny nie jest stratą czasu. To po prostu część procesu.
Właśnie wtedy powstają rzeczy, z których mogę być naprawdę dumna.
Jeżeli wiem, że coś mogę zrobić lepiej, zrobię to jeszcze raz. Nie dlatego, że muszę. Dlatego, że nie lubię kompromisów.
🧵Tworzę tak, jak dla siebie
Tworzę przede wszystkim takie rzeczy, które sama chciałabym mieć w swoim domu albo nosić na co dzień. Dlatego większość nowych projektów najpierw trafia do mnie.
Sprawdzam je, używam i dopiero wtedy oddaję w ręce klientów. Chcę mieć pewność, że będą nie tylko piękne, ale również wygodne, trwałe i funkcjonalne.
Moi bliscy śmieją się, że nawet na wyjazd nie potrafię pojechać bez włóczki, szydełka albo drutów. I mają rację. Raz spróbowałam. To był jedyny urlop, na którym bardziej niż widoków brakowało mi robótki. To chyba najlepszy dowód na to, że tworzenie nie jest dla mnie pracą. Jest częścią mojego życia.
🧵Co powstaje w mojej pracowni?
W mojej pracowni powstają haftowane akcesoria, paski do aparatów fotograficznych, torby, kosmetyczki, etui, a także dziergane czapki, chusty, mitenki i dekoracje do domu.
Łączy je jedno – wszystkie powstają ręcznie, z dbałością o każdy detal i możliwością personalizacji.
Choć każdy z tych przedmiotów wygląda inaczej, wszystkie mają wspólny początek – pomysł, który dojrzewa spokojnie, bez pośpiechu.
Ogromną radość sprawia mi możliwość personalizacji. Wiem, że czasem niewielki haft, wybrany kolor czy drobna zmiana sprawiają, że zwykły przedmiot staje się pamiątką na lata.
Lubię słuchać pomysłów moich klientów i wspólnie szukać rozwiązań. To właśnie takie projekty najczęściej zostają w pamięci na długo.
🧵Największą radość dają mi powroty
Największą radość sprawia mi chwila, gdy ktoś wraca po latach i mówi:
„Chcę zamówić coś jeszcze.”
To dla mnie największy dowód zaufania i najpiękniejszy komplement. Wtedy wiem, że moja praca naprawdę stała się częścią czyjegoś życia.
To właśnie takie chwile przypominają mi, dlaczego tworzę.
🧵A gdyby nie było pracowni?
Czy tworzyłabym, gdyby nie było pracowni?
Bez najmniejszych wątpliwości.
Tworzyłabym dla siebie.
Dla moich dzieci.
Dla rodziny.
Dla przyjaciół.
Bo tworzenie nigdy nie było dla mnie obowiązkiem.
Jest moim sposobem na życie.
🧵 Dziękuję, że tu jesteś
Bardzo się cieszę, że jesteś tutaj.
Rozgość się. Obejrzyj moje prace.
Wierzę, że przedmioty tworzone ręcznie mają swoją historię. Towarzyszą w codzienności, stają się częścią ważnych chwil i często trafiają do kolejnych osób jako wyjątkowy prezent.
Jeśli masz własny pomysł, napisz do mnie. Być może wspólnie stworzymy coś, co będzie towarzyszyć Ci przez wiele lat.
Emilka




